Walle - Czw 09 Wrz, 2010 Kilka tysi jest do wyciągnięcia, tylko musisz mieć papier od lekarza. Masz 3 dni na to podobno.....KonradMK - Czw 09 Wrz, 2010 na zgłoszenie szkody osobowej ma 3 lataAnonymous - Czw 09 Wrz, 2010 Heh.. szczerze to nie zależy mi na odszkodowaniu. I tak się cieszę że wyszedłem z tego tak jak wyszedłem. Jeśli wszystko z szyją będzie ok to nie mam zamiaru nic udawaćMick - Czw 09 Wrz, 2010 a powiedz, czy była policja i stwierdziła winę kierowcy Polo czy Twoją? czy może współwinę?
To jest najważniejsze, bo od tego będzie zależało, czy otrzymasz odszkodowanie od ubezpieczyciela i czy możesz dalej ciągnąć z lekarzem i ewentualnym uszczerbkiem na zdrowiu.
Tak jak mówią chłopaki nie ryzykuj idź odrazu na ostry dyzur, tak na prawde Policja powinna zamówić karetkę od razu...Jacek - Czw 09 Wrz, 2010 Ądre żyjemyGeKo - Czw 09 Wrz, 2010 AndreXSi, Z własnego doświadczenia Ci powiem. Kołnierz załóż po prostu profilaktycznie. Wszystkie takie strzały dają swoje odczucia do kilku dni a nawet tygodnia. I do lekarza na prześwietlenie czy wszystko OK. Bo im później rehabilitacja tym gorzej potem i trudniej.Jacek - Czw 09 Wrz, 2010 Andrzej ma to w dupie, właśnie trzeźwieje i jest zły, jak zrobi jajecznicę to skoczymy znowy po browary i heja Jakarti - Czw 09 Wrz, 2010 a nie odpowiedzieliscie Mickowi?
byla polizei, karetkai? jej wina? Twoja ( WTF? )Jacek - Czw 09 Wrz, 2010 napisał przecież Anonymous - Czw 09 Wrz, 2010 Byłem u lekarza, złamań brak, cośtam stwierdził (nie pamietam co) i mam kołnierz na 3 tygodnie.
Policja była, stwierdziła winę Pani z Polo, Pani przyjęła mandat.M - Czw 09 Wrz, 2010 To teraz zmieniam Ci nicka na ET Anonymous - Czw 09 Wrz, 2010 E... nie łapię dlaczego M - Czw 09 Wrz, 2010
AndreXSi napisał/a:
E... nie łapię dlaczego
Podobnie bedziesz w kolnierzu wygladal Anonymous - Czw 09 Wrz, 2010 Fakt, wyglądam mi - Czw 09 Wrz, 2010 jestem debilem
Mam kupę roboty, przeczytałem na szybko:
AndreXSi napisał/a:
Byłem u lekarza, złamałem bark, cośtam stwierdził (nie pamietam co) i mam kołnierz na 3 tygodnie.