Dodatkowo mam wkurwa bo na 200 zawodników i ponad 1K zdjęci w sieci nie ma żadnego gdzie jestem na pierwszym planie, jakbym normalnie nie jechał tego maratonu
Anonymous - Pią 22 Maj, 2015 Jak sie wieziesz za innymi to sie nie dziw
Tak na powąznie to gratuluje!!
Nie wiem jakim obciążeniem dla organizmu jest maraton na rolkach,ale duzo startujesz a biegaczom nie zaleca sie więcej niz 2-3 starty w roku,jak to z rolkami jest?zefir - Pią 22 Maj, 2015 Wkoncu doszedłem z organizmem do porozumienia, we wtorek lekkie rozbieganie, wczoraj zrobiłem 9km z narastającą prędkością od 6min do 4:40 na km i wszystko ok
w sobote planuje start na 10km rossman ale wlasciwie zeby przebiec ze znajomymi tzw lajtowe o zycie.
w Łodzi w tym roku , jest mega wysyp rolkarzy i biegaczy rasta - Pią 22 Maj, 2015
rabarbar napisał/a:
Jak sie wieziesz za innymi to sie nie dziw
Tak na powąznie to gratuluje!!
Nie wiem jakim obciążeniem dla organizmu jest maraton na rolkach,ale duzo startujesz a biegaczom nie zaleca sie więcej niz 2-3 starty w roku,jak to z rolkami jest?
Wszystko zależy od umiejętności.
Jazda na szybkich rolkach jest bardzo trudna i wymagająca. Trzeba mieć wyrobione odpowiednie mięśnie, które przy jeździe na zwykłych rolkach w ogóle nie pracują, no i podstawa to technika. Dla mnie przejechanie 40 czy 80 km na rolkach freeraidowych to bułka z masłem ale nie przekłada się to w żaden sposób na jazdę na rolkach do speeda. Osoba, która świetnie jeździ po mieście na rolkach, skacze po schodach i takie tam po założeniu rolek do speeda jeździ tak jakby miała pierwszy raz w życiu rolki na nogach - to są dwa różne światy. Mój trener od szybkiej jazdy nie umie jeździć na zwykłych rolkach.
Jak się umie jeździć na rolkach do speeda + ma odpowiednią techniką to na pewno jest to mniejszy wysiłek od przebiegnięcia maratonu, tak mi się zdaję choć nigdy nie przebiegłem nawet 10 km. Ale, przejechanie maratonu w czasie np. 1:30 jest niezwykle trudne i wymaga naprawdę dużo treningu. To, że ktoś jest w stanie zrobić na mieście na rolkach dystans maratoński ma się nijak do przejechania maratonu z czasem poniżej 2H.
W tym roku na razie zaliczyłem dwa maratony i jeden półmaraton.Walle - Pią 22 Maj, 2015
zefir napisał/a:
Wkoncu doszedłem z organizmem do porozumienia, we wtorek lekkie rozbieganie, wczoraj zrobiłem 9km z narastającą prędkością od 6min do 4:40 na km i wszystko ok
w sobote planuje start na 10km rossman ale wlasciwie zeby przebiec ze znajomymi tzw lajtowe o zycie.
w Łodzi w tym roku , jest mega wysyp rolkarzy i biegaczy
Nie gniewaj się, to tylko mój punkt widzenia, ale....
Jaka jest przyjemność pobiegnięcia w czymś tak obciachowym jak ROSSMANN RUN?
Robię tam zakupy, ale na starcie bym nie stanął....
Wolałbym sobie wśród fajnej przyrody umówić ze znajomymi i przebiec dyszkę wśród kwilących ptaszków w lesie.
ROSSMANN RUN .... Świat się kończy.......bizon - Pią 22 Maj, 2015 Rossmann Run to jest tak właściwie bieg Piotrkowską, czyli oprócz maratonu łódzkiego druga impreza pod względem "prestiżu". A że głównym sponsorem jest Rossmann...
Ja za to zrezygnowałem ze startu w Piasecznie w niedzielę. Oprócz braku możliwości biegania (kolano), coś mi jeszcze poleciało w niedzielę na rowerze w prawym pośladzie i nie daję rady jeździć na rowerze - w środę próbowałem leciutko, to po 12 km musiałem dać sobie spokój. Ładny początek sezonu, jestem zachwycony.Walle - Pią 22 Maj, 2015 Mimo obsługiwania takich imprez masowych (sędzia) nie znoszę w nich aktywnego uczestniczenia. Poczucie jedności z tłumem jest mi obce zefir - Pią 22 Maj, 2015
Walle napisał/a:
zefir napisał/a:
Wkoncu doszedłem z organizmem do porozumienia, we wtorek lekkie rozbieganie, wczoraj zrobiłem 9km z narastającą prędkością od 6min do 4:40 na km i wszystko ok
w sobote planuje start na 10km rossman ale wlasciwie zeby przebiec ze znajomymi tzw lajtowe o zycie.
w Łodzi w tym roku , jest mega wysyp rolkarzy i biegaczy
Nie gniewaj się, to tylko mój punkt widzenia, ale....
Jaka jest przyjemność pobiegnięcia w czymś tak obciachowym jak ROSSMANN RUN?
Robię tam zakupy, ale na starcie bym nie stanął....
Wolałbym sobie wśród fajnej przyrody umówić ze znajomymi i przebiec dyszkę wśród kwilących ptaszków w lesie.
ROSSMANN RUN .... Świat się kończy.......
Nie gniewaj się, ale
szczerze mówiąć to się dopierdalasz do nazwy.....
Ale dziekuje ze obdarowujesz mnie swoja absolutna wiedza o radosci biegania.
Jest to jedyny Bieg dla którego jest zamykane centrum Łodzi i bieg ma swój klimat.
W zeszłym roku była mega atmosfera i w tym roku pewnie będzie podobnie.
Następnym razem będę konsultować z Toba swoje moje starty i moich obciachowych znajomych
Bizon,
Może dam Ci namiar do mojego fizjoterapeuty?Anonymous - Pią 22 Maj, 2015 Walle, Czepiasz sie,jeden lubi ogórki drugi ogrodnika córki Ja tez sobie powiedziałem po Orlenie ze nigdy więcej takiego wielkiego"spędu" a jednak biegne w nocnym półmaratonie wrocławskim (7500 biegaczy),z dwóch powodów-żeby pociągnąc moja Tereske,która ogólnie jest sprawniejsza ale biega jednak gorzej,pozatym lubie Wrocław nocą.Mówiłem tez ze start bez napinki jest bez sensu a pobiegne na lajtowo,towarzysko.
bizon, głowa do góry,tak to juz jest,jakbyś nic nie robił to tez by pewnie bolało.
Ja jeszcze tydzien temu chwaliłem sie ze mi sie polepszyło z kolanami,ale zacząłem robić ciężkie przysiady i juz czuje jakby ktoś w nich wszystko poluzował,wiem ze niedługo zacznie boleć
Z czym dokładnie masz problem z kolanem.
rasta, nie wiedziałem ze są takie różnice,dla mnie rolki to rolki.A jak korzystanie z tych do speeda przekłada sie na prędkość?ile bys stracił jadąc na zwykłych?bizon - Pią 22 Maj, 2015 Obecnie problem jest z zewnętrzną stroną prawego kolana. Gadałem z ortopedą sportowym, twierdzi, że to, podobnie jak przy lewym, przeciążenie. I zapewne tak jest. Po prostu za dużo od siebie chcę. Zrobiłem chyba 4 dni treningi pod rząd, fakt, że bieganie krótkie, bo tylko po jakieś max 6 km, ale to wystarczyło. No i do tego 50+ na rowerze. Z awarią pośladkowego też moja wina. W sumie, jak się zastanowiłem, to przeszedłem z 60 minut na rowerze do 120 minut, bez żadnego większego przyzwyczajenia. Oczywiście na góralu bywało, że i 240 minut się jechało, ale jednak jest to inne obciążenie. Może jednak do tego trzeba dochodzić latami a nie miesiącami. Muszę to przemyśleć podczas odpoczynku i spróbować innego podejścia.Anonymous - Pią 22 Maj, 2015 Czyli, że co, na szosie masz dupę przyspawaną do siodełka? Może trzeba czasem zrobić siłowy podjazd na stojąco? 120 minut na rowerze to nic i nawet jeżdżąc dzień w dzień ciężko nabawić się kontuzji.
A może potrzeba skorzystać z rad profesjonalnego trenera? Też znam kilka osób co startują w maratonach (rowerowych) i pomimo, że trenują, stosują dietę to wyników zero.
Ciekaw jestem jak takie rolkowe maratony mają się do maratonów rowerowych? Ktoś ma porównanie?siema - Pią 22 Maj, 2015
Czyli, że co, na szosie masz dupę przyspawaną do siodełka? Może trzeba czasem zrobić siłowy podjazd na stojąco? 120 minut na rowerze to nic i nawet jeżdżąc dzień w dzień ciężko nabawić się kontuzji.
A może potrzeba skorzystać z rad profesjonalnego trenera? Też znam kilka osób co startują w maratonach (rowerowych) i pomimo, że trenują, stosują dietę to wyników zero.
Ciekaw jestem jak takie rolkowe maratony mają się do maratonów rowerowych? Ktoś ma porównanie?
Pomijając kwestię autora wpisu odpowiem, że zdaję sobie sprawę, że 120 minut na rowerze to jest niewiele . Jednocześnie wyjaśnię, że w treningach rowerowych stosuję podjazdy, zarówno na siedząco jak i na stojąco, sprinty, interwały, w różnych układach czasowych, narastające itp itd. To samo dotyczy biegania, jak ktoś bardzo chce to sobie to może nawet obejrzeć na Endomondo
I korzystam również z rad profesjonalnego trenera, choć fakt, że nie znajduję się pod jego codzienną opieką, ale chodzę do niego na zajęcia z grupą triathlonową 2 razy w tygodniu
Dodam jeszcze, żeby był pełny obraz, że w wieku 6 lat przechodziłem bardzo poważną chorobę, łącznie ponad pól roku znajdowałem się w gipsie i protezach, przez co jedna z nóg jest krótsza i wyraźnie słabsza a kręgosłup jest w dość kiepskim stanie. Koleżanka, która przechodziła to samo w tym samym czasie, dopiero kilka lat temu przestała poruszać się o kulach, więc i tak się tanio wywinąłem.
Zapewne jednak nie pozostaje to bez wpływu na kontuzje i ich częstotliwość.Anonymous - Nie 24 Maj, 2015 bizon, nie pisz takich rzeczy bo zaraz ktos napisze ze sam sie prosisz o kalectwo i ze powinienes usiąść w fotelu i sie nie ruszać .Ja od wigili gdy mi opowiedziałeś o swoich problemach ze zdrowiem,szczerze cie podziwiam.