mam wrazenie ze wszystkie wpisy pochodzą od ludzi z wawy... niech ktos cos napisze spoza stolycy bo tylko sie utwierdze w tym co pisalem przed chwila
jako rodowity wieśniak z polskiej wsi opowiem i ja trochę. Mieszkam na jednej wiosce od urodzenia z tym ze do pelnoletności w jednym domu ostatnie kilka lat kilometr dalej. Ludzie na wsi raczej spokojni na tym pierwszy podwórku z lewej sąsiad bardzo mily uprzejmy pomoże jak trzeba i ja mu także pomogę z drugiej strony tez tak było dopóki kootas nie poszedł na emeryturę cały dzień chodzi zagląda wszędzie co się dzieje jak grzebie w garażu, idzie obejrzeć swoje porzeczki które już uschły dwa lata temu. Ostatnio zaczął palić chyba stare szmaty i to wtedy gdy ja siedziałem na dachu naprawiając poszycie i to szczegół że wiatr był akurat w moją stronę z tydzień temu grzebie przy aucie i znów zaczyna dymić parę chuji poszło z moich ust przez zabudowania, po dwóch minutach zapyerdala po drodze i zgląda co ja robię. Ale zaznaczam że stał się dopiero takim fiootem jak przeszedł na emeryture wcześniej jak robił w zieleni to miał paliwo i kosił trawe dwa razy dziennie drugie podwórko z jednej strony taka sympatyczna rodzina co jakiś czas sie nawyzywają od kuref, ale jakoś da się przeżyć. Można na nich polegać jak coś potrzeba tylko raz miałem spięcie jak pod chałupo przykurwiłęm z procedury była ostra wymiana zdań, ale już po tygodniu piliśmy razem browarka z drugiej strony się sprowadziła taka z miasta mieszka tylko z synem, syn to niezły gigant. Ogrodziła się 2metrowym płotem, ale i tak z okna wszystko widzę
całe szczęście oprócz tego że w lato na oknie kwitnie maryśka jest ok i na koniec zauważyłem pewną rzecz, już kilka rodzin się sprowadziło do nas na wieś, ale takie gbury że nawet dzień dobry nie odpowiedzą Bonczek - Pon 27 Sty, 2014
Barejka napisał/a:
i na koniec zauważyłem pewną rzecz, już kilka rodzin się sprowadziło do nas na wieś, ale takie gbury że nawet dzień dobry nie odpowiedzą
Warszawiacy - z wieśniakami nie gadają Barejka - Pon 27 Sty, 2014 Bonczek, mowie o siedlcach Kamill - Pon 27 Sty, 2014
Bonczek napisał/a:
Barejka napisał/a:
i na koniec zauważyłem pewną rzecz, już kilka rodzin się sprowadziło do nas na wieś, ale takie gbury że nawet dzień dobry nie odpowiedzą
Warszawiacy - z wieśniakami nie gadają
Jakarti - Pon 27 Sty, 2014 Barejka,
lubie Cie barejka, rozbawiles mnie na noc
ale z grubsza rzecz ujmujac wyglada to tak samo jak w tych chujowych miastach tylko okolicznosci nieznacznie rozne.
tak czy siak bezludna wyspa albo geba w kubel Kamill - Pon 27 Sty, 2014 Jak ze sraniem po chodnikach. Tutaj rozwiązaniem jest monitoring albo ogrodzone osiedle. Nic innego nie pomoże.Walle - Pon 27 Sty, 2014
Kamill napisał/a:
Jak ze sraniem po chodnikach. Tutaj rozwiązaniem jest monitoring albo ogrodzone osiedle. Nic innego nie pomoże.
Ja sobie wypraszam, w życiu nie nasrałem na chodnik, chociaż w dowodzie mam miejsce urodzenia - Warszawa.
PiTT - Pon 27 Sty, 2014
GeKo napisał/a:
:rotfl:
Pitt, wybacz ale jesteś troszkę oderwany od rzeczywistości, albo inaczej jesteś nieświadom . Od groma ludzi remontuje sama mieszkania, bo ich zwyczajnie nie stać na wynajęcie ekipy.
jak M napisal, uwazasz ze normalne jest napierdalanie wiertarka jak sie wraca z pracy?
jest wyrazny regulamin wspolnoty ktory wskazuje w ktore dni mozna remontowac
jesli ktos tego nie akceptuje to jest zwyczajnym chamem ktory ma w dupie spokoj innych
co tu oderwanego od rzeczywistosci?
czy nie mozna sobie wziac kilka dni urlopu i zrobic to co sie chce w godzinach na to wyznaczonych?
sorry, Geko, ale nie rozumiem Twojego toku rozumowaniaMrozu - Pon 27 Sty, 2014 ja mieszkam w starym bloku gdzie połowa to starzy ludzie mieszkający od zawsze - bardzo mili zawsze potrafiący odpowiedzieć dzień dobry, zamienić 2 słowa z sąsiadem czy przytrzymać drzwi do klatki jak żona idzie np. z zakupami. Druga połowa patrząc po rejestracjach na autach to ludzie napływowi. Śmieci stawiają przed drzwiami żeby w domu nie waliło, szlugi jarają na klatce, brak jakiego kolwiek odpowiedzenia dzień dobry, napierdalanie młotkiem czy wiertarką wieczorem świątek piątek czy niedziela, nie ważne, że innym to przeszkadza przecież oni tylko tak mają wolne w swoich korpo.PiTT - Pon 27 Sty, 2014
Kamill napisał/a:
PiTT napisał/a:
no nie wiem, w Wawie mieszkalem w roznych miejscach koncac na wilanowie... i takiego dramatu w postaci yebanych wiesniakow ktorzy nie potrafia sie zachowac nigdzie nie spotkalem
Troche manipulujesz Niby napisałeś o wrocku i wawie to samo, ale uzywając zupelnie innych słów
PiTT napisał/a:
nie bede nawet pisal ze tu gdzie mieszkam obecnie jest kultura... sasiedzi mili, uprzejmi, usmiechnieci, mowia dzien dobry, zero wrzaskow czy zaklucania ciszy... przez 2 m-ce mieszkalem na poczatku w innymi miejscu i tak samo spokojnie
Tam piszesz że nie spotkałeś sie z takim zachowaniem, tu znowu że spokój można mieć tylko na obrzeżach, więc jak to jest.
PiTT napisał/a:
nie chce sie powtarzac, ale w Wawie to spokoj mozna miec wtedy jak sie ucieknie przed tym calym chamstwem co zachowuje sie jak u siebie na wsi... tyle tylko ze budujac dom na obrzeżach tez nie wiesz na jakiego sasiada trafisz
Coś cie ugryzło z tą Warszawą
czekaj, wyjasnie bo chyba sie nie zrozumielismy
w Wawie mieszkam od urodzenia, po wyprowadzeniu sie z mieszkania rodzicow, wynajmowalem mieszkania w 2 miejscach, do tego jeszcze z rodzicami mieszkalem w 2 roznych miejscach i wszedzie, ale to doslownie wszedzie, zawsze trafialy sie jakies łajzy które nie przestrzegały godzin przeznaczonych do remontow
rozumiem ze mozna sobie wbic gwozd w sciane czy cos na szybko ogarnac... ale nie zabierac sie za 2 godzinny remont po 22
wszystkie chamskie zachowania dotyczyly wylacznie Warszawy
teraz mieszkam we Wrocku i moze 2 mieszkania nie robia dobrej statystyki, ale poki co 100% pozytywnych odczuc
zarowno w tym co mieszkalem na poczatku jak i tym obecnym
nie wiem o co chodzi, ale najwidoczniej dobrze trafilem... no chyba ze po prostu mieszkaja tu kulturalni ludzie
czy mam cos do Warszawy... hmm... miasto samo w sobie lubie, ale nie trawie klimatu i cisnienia wsrod mieszkancow
oczywiscie poza garstka znajomych i rodziny
nie mam zamiaru nikogo zniechecac do miasta czy tez namawiac do wyjazdu, po prostu po prawie polrocznym przebywaniu we Wro uwazam ze jest to duzo lepsze miasto do normalnego, spokojnego zycia
byc moze tak samo jest w Gdansku, Poznaniu czy Krakowie... tego nie wiem, ale sporo znajomych osob chwalilo sobie zycie we Wro PiTT - Pon 27 Sty, 2014
Mrozu napisał/a:
ja mieszkam w starym bloku gdzie połowa to starzy ludzie mieszkający od zawsze - bardzo mili zawsze potrafiący odpowiedzieć dzień dobry, zamienić 2 słowa z sąsiadem czy przytrzymać drzwi do klatki jak żona idzie np. z zakupami. Druga połowa patrząc po rejestracjach na autach to ludzie napływowi. Śmieci stawiają przed drzwiami żeby w domu nie waliło, szlugi jarają na klatce, brak jakiego kolwiek odpowiedzenia dzień dobry, napierdalanie młotkiem czy wiertarką wieczorem świątek piątek czy niedziela, nie ważne, że innym to przeszkadza przecież oni tylko tak mają wolne w swoich korpo.
noo koorwa, o tym dokladnie mowa, czyli nie sa to moje subiektywne odczucia...
Kamill - Pon 27 Sty, 2014
Walle napisał/a:
Kamill napisał/a:
Jak ze sraniem po chodnikach. Tutaj rozwiązaniem jest monitoring albo ogrodzone osiedle. Nic innego nie pomoże.
Ja sobie wypraszam, w życiu nie nasrałem na chodnik, chociaż w dowodzie mam miejsce urodzenia - Warszawa.
Czyli monitoring działa Rasputin - Wto 28 Sty, 2014 Idę powiesić półkę z Ikei GeKo - Wto 28 Sty, 2014
PiTT napisał/a:
jak M napisal, uwazasz ze normalne jest napierdalanie wiertarka jak sie wraca z pracy?
Póki nie ma ciszy nocnej. Zresztą jak wspomniałem po 20 staram się już nie robić zbyt hałaśliwych rzeczy, ale nie mam z tym problemu że ktoś do 22 napierdala.
PiTT napisał/a:
jest wyrazny regulamin wspolnoty ktory wskazuje w ktore dni mozna remontowac
czyli jakie? Dni powszednie między 6-22 wtedy gdy nie ma ciszy nocnej, bo chyba o tym mówimy.
PiTT napisał/a:
co tu oderwanego od rzeczywistosci?
Ja o jednym a ty o drugim.
Napisałem to w poście, w którym Ci odpisałem
Większość wypowiedzi wygląda i brzmi dla mnie tak " Co za porąbani sąsiedzi robią remont. Mogą robić ale tylko wtedy jak mnie nie ma w domu", więc mają z tego powodu brać urlopy.
A co z matkami na wychowawczym, co one mają powiedzieć?
Panowie wróćcie jak mi dziecko podrośnie i pójdzie do żłobka M - Wto 28 Sty, 2014 Jakby nie było ustawowej ciszy nocnej to remonty byłyby i w nocy skoro ludzka przyzwoitość wymuszona jest jedynie prawnie. Czyli żadnego poszanowania sąsiadów - taki człowiek nie może liczyć na wzajemność.
Jak w wierszyku "Paweł i Gaweł"