Młody Papież - Czw 13 Lis, 2008 wiesz... nigdy nawet nie widziałem tak mocnego pojazdu... więc nie pozostaje mi nic innego jak poprostu uwierzyć... tak widocznie musi być...mi - Czw 13 Lis, 2008 ale zaraz, zaraz - tajemnicza deska demoluje 2 pojazdy? Czy to nie zemsta Sąsiadka? pP - Czw 13 Lis, 2008
Cytat:
wiesz... nigdy nawet nie widziałem tak mocnego pojazdu... więc nie pozostaje mi nic innego jak poprostu uwierzyć... tak widocznie musi być...
życie życie jest nowelą, której nigdy nie masz dosyć...martin.h - Czw 13 Lis, 2008
mi napisał/a:
ruszasz, mijają 4 sekundy, masz 487km/h, następne 2 - wchodzisz w nadświetlną, a Ty co - za deskami się jeszcze chcesz rozglądać?
Poplułem monitor Bart - Czw 13 Lis, 2008 to teraz to ładnie posprzątaj, bo komuś się ta ślina na monitorze może źle skojarzyć rasta - Czw 13 Lis, 2008
KonradMK napisał/a:
w takich przypadkach kasa na naprawę powinna iść z OC sprawcy czyli auta spod którego decha wyleciała. A czemu wyleciała to już sprawa między sprawcą a ew. sabotażystą.
Chyba jaja se robisz, sprawcą jest osobnik, który taką dechę pozostawił na ulicy. Dobrze, że nikomu sie nie stalo bo lezała na lewym pasie.
Sam już to kiedyś przerabiałem, jak na swoją droga tej samej trasie zaliczyłem felgą głaz, który też leżał na lewym pasie. Wezwałem policję i powiedzieli, żebym dał se spokuj bo sprawcą jest ten kto ten głaz pozostawił na drodze - szukaj wiatru w polu.
Dżon napisał/a:
jak można nie zauwazyć deski, która potem atakuje 2 auta...
Z relacji pP wynika, że leżała ona pod wiaduktem. Więc łatwo można było nie zaóważyć, tymbardziej że była już noc no i predkość słuszna.
Co dziwniejsze nic nie poczułem...Vlodarsky - Czw 13 Lis, 2008
rasta napisał/a:
Co dziwniejsze nic nie poczułem...
bo mi jest jak błyskawica - wyrucha i ucieka
przepraszam rasta - musiałemPieQt - Czw 13 Lis, 2008
rasta napisał/a:
KonradMK napisał/a:
w takich przypadkach kasa na naprawę powinna iść z OC sprawcy czyli auta spod którego decha wyleciała. A czemu wyleciała to już sprawa między sprawcą a ew. sabotażystą.
Chyba jaja se robisz, sprawcą jest osobnik, który taką dechę pozostawił na ulicy. Dobrze, że nikomu sie nie stalo bo lezała na lewym pasie.
Sam już to kiedyś przerabiałem, jak na swoją droga tej samej trasie zaliczyłem felgą głaz, który też leżał na lewym pasie. Wezwałem policję i powiedzieli, żebym dał se spokuj bo sprawcą jest ten kto ten głaz pozostawił na drodze - szukaj wiatru w polu.
no ale to nie taki sam przypadek - to ty wjechałeś w głaz, ten głaz tam był, nie wypadł, spadł, przeleciał, wyleciał - tylko tam leżał
Deska wypadła spod Twojego samochodu i jedyne do czego masz prawo to do regresu (czyli żądania zwrócenia kosztów naprawienia szkody-tak w uproszczeniu) do osoby, która zostawiła,porzuciła, zgubiła tam deskę. Czyli jak to w życiu - ostatni traci najwięcej.
nie namawiam nikogo do wysuwania roszczeń - uznać trzeba, że to niemiłe zdarzenie i dobrze, że tak sie skończyło. Deska mogła się wbić przez szybę - to byłyby problemy (zakładam, że to była decha, bo uszkodziła 2 samochody)rasta - Czw 13 Lis, 2008 to ty wjechałeś w głaz, ten głaz tam był, nie wypadł, spadł, przeleciał, wyleciał - tylko tam leżał
Nie leżał tam od zawsze, tylko prawdopodobnie spadł z jakiejs ciężarowki. Przede mną jechał jeszcze jeden samochód, a ja byłem za nim. Najpier on wpakował się w ten głaz, a po nim ja. Teoretycznie mógłbym powiedzeć, że to wina gości, który jechał przedemną bo głaz wyskoczył spod jego kół albo, że mi go zasłaniał i nie miałem mozliwości zrobić uniku.
Podobnie bylo z ta deską. Co ja jestem winien, że na nią najechałem. Takie, rzeczy dzieją sie w moment, nawet jakbym ją zaóważył to nie widzę szans by wychamować.
Najlepsze jest to, że ja nic nie widzialem ani nie słyszałem, trochę dziwne, bo najechanie na coś takiego raczej bym poczuł...KonradMK - Czw 13 Lis, 2008 nie ma znaczenia czy spod twojego auta wypada twój amor czy czyjaś sztuczna szczęka - wina jest po twojej stronie. ja bym cię pozwał do sądu rasta - Czw 13 Lis, 2008 To pozywaj - ale z was tępe huje Bart - Czw 13 Lis, 2008