EmerytRs2 - Pią 18 Paź, 2013 Przedwczoraj przebiegłem najdłuższy dystans w swoim życiu.
Miało być tak jak zawsze, delikatnie, po prostu bieg dla zdrowia.
Od jakiegoś czasu przebąkiwałem coś pod nosem, że chciałbym przebiec półmaraton.
Tego dnia przebiegłem około 9 km, po czym dołączyła do mnie dziewczyna.
Pobiegliśmy dalej lajtowym tempem, Ona w sumie nie biega tak na co dzień.
Wróciliśmy razem, ale się nie zatrzymałem
Przebiegłem ponad, 17,5 km.
Teraz wiem, że spokojnie przebiegnę pół maratonu !!
dziękuję i pozdrawiam
Kenet - Pią 18 Paź, 2013
EmerytRs2 napisał/a:
po czym dołączyła do mnie dziewczyna.
Pobiegliśmy dalej lajtowym tempem, Ona w sumie nie biega tak na co dzień.
Wróciliśmy razem, ale się nie zatrzymałem
Co było dalej pisz, a nie jakieś kilometry! Bart - Pią 18 Paź, 2013 Przem_106 - Nie 20 Paź, 2013 No i HARPAGAN-46 zaliczony! Rewelacyjna impreza. Bieganie na orientację jest dużo ciekawsze niż po płaskim. A teraz trochę wrażeń
Start 7:30 - przymrozek, dylemat jak się ubrać - jakie buty i co zabrać ewentualnie do plecaka żeby się nie dociążać. Ruszyłem w zimowych Gore-Tex za kostkę a biegówki w plecak. Po otrzymaniu map i chwili zastanowienia jak ruszyć, moi znajomi postanowili całą trasę przejść szybkim marszem, dla mnie było za zimno i po 10minutach stwierdziłem - biegnę i się odłączyłem. Punktów do podbicia było 10. Pierwszy PK był ok. 4km. od startu. Z mapy wynikało dość łatwe dojście. Niestety już przy namierzaniu go okazało się, że mapa jest bardzo stara i bardzo niedokładna. Kluczyłem ok. 10-15 min. żeby podbić punkt i ruszyć dalej. Do PK2 ruszyłem szybszym tempem, żeby odrobić straty przy błądzeniu. Po drodze dołączyłem do dwójki sympatycznych i doświadczonych kolesi, którzy poruszali się dobrym dla mnie tempem. Dobiegliśmy razem pod dwójkę i znów zonk Teraz już z naszej winy, bo wbiegliśmy w nie tę ścieżkę co trzeba. Zanim zlokalizowaliśmy punkt znów strata ok. 10min. Dobieg na trójkę był w miarę prosty. Zapytałem chłopaków czy mogę im towarzyszyć. Nie chciałem się za nimi tylko ciągnąć więc zaproponowałem, że znam trochę okolicę i np. na 4 i 6 trafię bez pudła. Chłopaki bez problemu się zgodzili i już do mety podróżowaliśmy razem. PK3 i PK4 zdobyliśmy już bez problemu i bez straty czasu. Na PK4 zmieniłem buty i Gore Texy zostawiłem u sędziów. Ten PK był akurat w miejscu do którego łatwo po rajdzie dojechać autem. (To baza WOŚP w Szadowie - Vłodek wie, gdzie to jest PK5 był najbardziej odległym punktem na 24km trasy. Dla mnie dość skomplikowany nawigacyjnie, ale towarzysze namierzyli go bez pomyłki i tu pokazali swoje duże doświadczenie. PK6 jak już wspomniałem to dobrze mi znany parking leśny, gdzie trafiam w ciemno. Postanowiliśmy ruszyć dość żwawo i tam zaplanowaliśmy krótki odpoczynek. Na PK6 był 30km. trasy. Krótkie posiłki i pierwsze zapytanie sędziów o wyniki. Okazuje się że jesteśmy w okolicach pierwszej 10!!! Stwierdziliśmy, że to chyba jakiś żart i pomyłka, bo ten punkt był punktem wspólnym dla kilku innych tras. No ale cóż, odpowiedź sędziego dała nam niezły zastrzyk adrenaliny i skróciła znacznie postój . PK7 był w okolicy dobrze mi znanej, ale tu znowu mapa dała psikusa, bo nie było na niej kilku dróg, które są. Szukaliśmy go dość długo, tracąc około 15min. Patrząc na zegarek biegliśmy już ponad 4 godziny, a ja nie czułem jakiegoś zmęczenia Przed PK8 przy przelocie przez wiochę wpadliśmy do sklepiku na ColCę. REWELACJA! Uzipełnienie cukru i trochę kofeiny uskrzydliła. W między czasie telefon od Mojej Patrycji i Gratulacje. ENDOMONDO pokazało 42,2km. A więc miałem już maraton w nogach. Umówiliśmy się przy okazji na powitanie mnie na mecie i buziaka od niej i mojej córki . Pozostało ok. 10-12 km, a więc około 1-1,30 przy ewentualnych wtopach na ostatnich PK. Przy PK8 nie było łatwo, ale strata niewielka, może 5-8min. PK9 zdobyliśmy biegnąc przez pole. Ścieżki, która była na mapie po prostu nie było, ale kompas doprowadził bezbłędnie. Zostało już tylko ok. 6km. Wg Endomondo wiedziałem, że 50km już przekroczyłem i jeśli trafimy dobrze na PK10, to nadłożę na całej trasie ok. 6-7km. Niestety na PK10 wtopa i błąd nawigacyjny. Za wczesny skręt i albo 300m powrót, albo forsowanie strumyka mokrą stopą Decyzja była szybka i zgodna - idziemy przez wodę. Chwilę potem podbicie PK10 i atak na metę co sił w nogach. Po wbiegnięciu do Kwidzyna została już tylko ostatnia kilometrowa prosta pod górę na stadion. Za pomoc na trasie i korzystanie z pomocy nawigacyjnych towarzyszy oddałem im 2 miejsca i metę podbiłem kilka sekund po nich. Spojżenie na wyniki i jesteśmy na 12, 13 i 14 miejscu! Na zegarku 14:15, a więc czas trasy 6:45! Na ENDOMONDO 57km!
Jak wcześniej wspomniałem limit czasu był 12h więc do godziny 19:30 trzeba było czekać na ostatnią osobę.
Ukończyło około 140 osób, a około 30-40 nie dało rady zmieścić się w limicie.
Zwycięzca zrobił trasę w 5:27.
Ja czuję się świetnie i już mnie nosi od rana Przem_106 - Nie 20 Paź, 2013 sorki za tak długi wpis, ale jestem rozpędzony od wczoraj bizon - Nie 20 Paź, 2013 Przem_106, szacun dla Ciebie Anonymous - Nie 20 Paź, 2013 roj - Nie 20 Paź, 2013 Ja jebie.. Przem_106, jesteś koto-koniem! Gratulacje Rambo!! zefir - Nie 20 Paź, 2013 gratulacje!rasta - Nie 20 Paź, 2013 Byłem dziś na stadionie
Anonymous - Nie 20 Paź, 2013 liczyłem najakąś wyjebkerasta - Nie 20 Paź, 2013 Za dobry skill mam Vlodarsky - Nie 20 Paź, 2013 Przem_106, genialnie
gruba przeprawa Panie ! Poza kondycją, spryt i umiejętność współpracy dał wynik. Super.
Gratuluję Przemek !Jakarti - Pon 21 Paź, 2013 jezu...
gratulacje Pirania - Pon 21 Paź, 2013 Przem, niezle się tam bawicie Zdradzisz jakim urządzeniem robiliście pomiar GPS w lesie?